Wielka wojna z zakonem krzyżackim

Z Encyklopedia Warmii i Mazur
(Przekierowano z Wojny polsko-krzyżackie)

Wielka wojna z zakonem krzyżackim (1409–1411) – wojna pomiędzy Królestwem Polskim i Wielkim Księstwem Litewskim a Zakonem Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie (popularnie zwanym Krzyżakami lub zakonem krzyżackim) oraz sojusznikami obydwu stron. Nie był to pierwszy konflikt Polski z Zakonem od czasu jego sprowadzenia do Prus. Wojny z Krzyżakami toczył król Władysław Łokietek (zawierając też pierwsze sojusze z Litwą), szczególnie po zaborze przez Zakon Gdańska i Pomorza w 1309 r. Jednak Wielka Wojna była pierwszą długotrwałą kampanią, która zapisała się w historii Polski, Litwy i Zakonu. Nie była też ostatnią.

Przyczyny

Do przyczyn pośrednich należy zaliczyć narastający konflikt, który szedł w parze z polityką Zakonu, której głównym celem było stworzenie w Prusach potężnego państwa, szczególnie po połączeniu (1237) z zakonem kawalerów mieczowych w Inflantach. Na drodze do realizacji tych zamierzeń stała Litwa, a konkretnie Żmudź, geograficznie odgradzająca ziemie obydwu zakonów oraz konkurencja militarna i gospodarcza Królestwa Polskiego, które poprzez unię personalną z Litwą (małżeństwo królowej Polski (króla) Jadwigi z Wielkim Księciem Litewskim Jagiełłą) rozpoczynało okres budowania swojej potęgi. Unia z Litwą była skierowana przeciw Krzyżakom, zagrażającym Litwie oraz wykorzystującym propagandowo na arenie europejskiej zamiar chrystianizacji mieczem tego księstwa, choć było już ono terytorium chrześcijańskim po sojuszu z Polską. Z tego powodu Polacy i Krzyżacy ścierali się od roku 1386 na Litwie, choć oficjalnie wojna nie została wtedy wypowiedziana przez żadną ze stron. Zakon stał też na przeszkodzie rozwojowi gospodarczemu Polski, stanowiąc zagrożenie nad Wisłą i kontrolując dostęp do Bałtyku poprzez Gdańsk, a tym samym będąc konkurentem w handlu. Wreszcie Zakon pragnął połączenia z Brandenburgią (po oddaniu Krzyżakom w zastaw w 1402 r. Nowej Marchii), czemu na przeszkodzie stała polska Krajna i strategiczne grody Drezdenko i Santok. Krzyżacy postanowili też zagarnąć ziemię dobrzyńską i dążyli do przejęcia Kujaw. Wreszcie istotny jest też tu polityczny i strategiczny wybór polityki Zakonu polegający na skoncentrowaniu się na ekspansji na lądzie, po porażce w konflikcie z unią kalmarską i wycofaniu się z Gotlandii w 1409 r. (polityka morska Zakonu była preferowana przez brata i poprzednika Ulryka von Jungingena, Konrada – zmarł w 1407 r.; Ulryk był ponadto zwolennikiem rozstrzygnięć militarnych). Wszystkie te przyczyny są jednak konsekwencją podstawowego konfliktu, w którym, jak pisze prof. Stefan M. Kuczyński, chodziło „o samo istnienie”.

Przyczyny bezpośrednie. Wojna wybuchła po aneksji przez Krzyżaków Żmudzi i wybuchu tam powstania (31 maja 1409 r.), któremu Litwa i Polska udzieliła wsparcia, zagarnięciu ziemi dobrzyńskiej oraz Drezdenka. Konflikt miało załagodzić poselstwo polskie (o jego wysłaniu zadecydowano 17 lipca na zjeździe w Łęczycy), które przybyło do Malborka pod przewodnictwem arcybiskupa gnieźnieńskiego Mikołaja Kurowskiego 1 sierpnia 1409 r. Propozycja polska oddania sporu między stroną polsko-litewską a Krzyżakami do rozstrzygnięcia przez polubowny sąd w rzeczywistości rozdrażniła wielkiego mistrza, bowiem uznał on, że już samo poddawanie w wątpliwość jego praw do Żmudzi jest obrazą. Zażądał więc prawa do „ukarania” Żmudzinów. Kurowski prowokacyjnie (co było zapewne zgodne z decyzją Jagiełły, aby rozpocząć wojnę na warunkach i w czasie dogodnym dla Polski) oświadczył, że Polska udzieli w takiej sytuacji pomocy zbrojnej Litwie. Jagiełło w ten sposób przejął inicjatywę, zmuszając Krzyżaków do zainicjowania agresji. Już 6 sierpnia 1409 r. Zakon wypowiedział na piśmie Polsce wojnę. Dodatkowo 9 sierpnia Krzyżacy ogłosili oficjalnie w Toruniu Jagiełłę wrogiem Zakonu. 16 sierpnia Krzyżacy przekroczyli granicę z Polską.

Wojna

I etap

Atak ze strony krzyżackiej nastąpił najpierw na ziemię dobrzyńską, zdobyto Dobrzyń. Tu działania zbrojne prowadził sam wielki mistrz. Następnie podjęto oblężenie Złotorii, którą zdobyto 2 września. Samo oblężenie przeszło do historii również poprzez fakt urządzenia przez Krzyżaków z tej operacji „teatralnego” widowiska – sprowadzono z Torunia mieszczan, w tym damy, aby na ich oczach, przy muzyce, prowadzić szturm. W operacji dobrzyńskiej Krzyżacy dopuścili się gwałtów na ludności cywilnej oraz profanacji kościołów. Równolegle do ataku wielkiego mistrza na ziemię dobrzyńską komtur tucholski i człuchowski złupili Krajnę, a 28 sierpnia wyruszyli w kierunku Bydgoszczy, aby zdobyć to miasto i zamek, co im się udało. W tym samym czasie wójt krzyżacki Nowej Marchii pustoszył okolice Drezdenka i Nakła, a komturzy Ostródy i Brandenburga wkroczyli na Mazowsze, ziemię księcia Janusza Mazowieckiego. Bolesław, syn księcia Janusza, w odwecie ruszył na Działdowo i spalił je. Również w odwecie pospolite ruszenie z Wielkopolski wkroczyło do Nowej Marchii, gdzie 4 września przegrało bitwę pod Wieleniem. Jednocześnie Żmudzini z pomocą wojsk litewskich opanowali Żmudź. 15 września wojsko polskie zebrało się w Wolborzu. Jagiełło poprowadził je w kierunku Bydgoszczy. 28 września rozpoczęto oblężenie. 6 października Bydgoszcz została odbita z rąk krzyżackich. 8 października 1409 r. zawarto rozejm między stroną polską i krzyżacką do 24 czerwca 1410 r. Ponadto 9 lutego 1410 r. miało być wydane orzeczenie rozjemcy w sporze, czyli króla czeskiego Wacława IV Luksemburczyka; sprzyjał on Krzyżakom – był bowiem zainteresowany wypłatą przez Krzyżaków pieniędzy za wydanie wyroku w sprawie. Trzeba tu zaznaczyć, że rozejm z 8 października 1409 r. dotyczył wyłącznie sporu polsko-krzyżackiego. Wojna między Witoldem a Krzyżakami formalnie trwała nadal. Wydany 15 lutego 1410 r. w Pradze wyrok Wacława IV Luksemburskiego był, jak było do przewidzenia, korzystny dla Krzyżaków. Przyznawał on im prawa do Litwy i Żmudzi. Prawo Polski do ziemi dobrzyńskiej miało wejść w życie dopiero po przejęciu przez Zakon Żmudzi, a Polska nie mogła w myśl tego wyroku, udzielać pomocy Litwie, Żmudzi i Rusi. Wyraźnie więc widać, że decyzje Wacława IV były nie tylko korzystne dla Krzyżaków, ale tez godzić miały w sojusz polsko-litewski. Polska, nie mogąc zaakceptować takiego wyroku, zwróciła się do króla Węgier Zygmunta Luksemburskiego. Zgodził się on wystąpić jako pośrednik w sporze. Jednak również dążył do rozbicia sojuszu Polski z Litwą, obiecując Witoldowi koronę królewską. Król węgierski zastrzegł też, że będzie przestrzegał swojego porozumienia z Polską z 1397 r., jeżeli Jagiełło nie podejmie walki zbrojnej z Zakonem. Tak więc Polska mogła się w tym wypadku liczyć raczej z dodatkowym zagrożeniem od południa niż rozstrzygnięciem sporu. Jagiełło próbował też pozyskać zachodnie dwory dla swojej sprawy, ale nawet król angielski Henryk IV sprzyjał Krzyżakom. Natomiast pewne sukcesy dyplomatyczne uzyskano na dworze papieża Aleksandra V. Poparcie, wynikające z zależności lennej, wyraził władca Mołdawii. Witoldowi natomiast udało się powstrzymać na pewien czas bezpośredni udział w kampanii letniej 1410 r. inflanckiej gałęzi Zakonu.

II etap

Wobec braku sukcesów dyplomatycznych na arenie międzynarodowej oraz niezażegnania konfliktu, latem 1410 r. wojna została wznowiona. Jagiełło, przewidując konieczność podjęcia walki zbrojnej, przygotowywał się do jej nowego etapu. Strona polsko-litewska, będąc otoczona nieprzyjaciółmi niemal ze wszystkich stron, musiała podjąć planowe działania. Zostały one omówione już w grudniu 1409 r. na tajnej naradzie Jagiełły, Witolda i podkanclerzego koronnego Mikołaja Trąby w Brześciu nad Bugiem. Operacyjnie plan zakładał przeprowadzenie kampanii na ziemi wroga, czyli w Prusach Krzyżackich. Celem wspólnego uderzenia miał być Malbork – stolica Zakonu. Sukces militarny miał doprowadzić do rezygnacji Krzyżaków z dążeń do zagarnięcia Żmudzi, ziemi dobrzyńskiej, Santoka i Drezdenka. Siłą rzeczy miał przeszkodzić w akcji dyplomatycznej w Europie, mającej na celu ugruntowywanie postrzegania Litwy jako księstwa pogańskiego oraz rozbijaniu unii polsko-litewskiej. Historycy skłaniają się natomiast do poglądu, że nie planowano unicestwienia państwa zakonnego ani odzyskania Pomorza Gdańskiego i ziemi chełmińskiej. Chodziło tu raczej o ograniczenie ekspansji zakonu krzyżackiego i zmuszenie go do pokojowej egzystencji z Polską i Litwą. Trzeba też pamiętać, że Polska była dla Zakonu rywalem w chrystianizacji południowego wybrzeża Bałtyku, chciała więc w tej roli być równorzędnym partnerem. Najważniejszą cechą działań strony polsko-litewskiej była planowość i niespotykany w tej epoce plan strategiczno-logistyczny, mający na celu najpierw zgromadzenie sił Polski i Litwy, ich połączenie, a później sprawne przemieszczenie do Prus. Następnie planowano stoczenie walnej bitwy, czego spodziewali się Krzyżacy. Jej wygranie miało otworzyć drogę do stolicy krzyżackiej. Powodzenie planu zależało od sprawności działań i od zachowania w tajemnicy poszczególnych jego części. W tym wypadku istotne były dwa elementy: przekonanie wielkiego mistrza, że nie dojdzie do połączenia wojsk Litwy i Polski (Krzyżacy mieli sądzić, że Litwini i Polacy będą walczyć osobno), dążono też do ugruntowania Ulryka von Jungingena w przekonaniu, że Malbork nie stanowi celu marszruty wojsk polskich. Koncentracja armii polskiej miała miejsce w Czerwińsku nad Wisłą 30 czerwca 1410 r. Po przejściu sił Jagiełły przez Wisłę po pontonowym moście spławionym wcześniej rzeką, obie armie połączyły się 2 lipca, a 9 lipca przekroczyły granicę państwa krzyżackiego koło Lidzbarka Welskiego. Krzyżacy wcześniej zakładali obronę na swojej granicy, sądząc, że do walnej bitwy może dojść w okolicy Świecia, co umożliwiało narzucenie im miejsca starcia, tam też chcieli zebrać swoje siły. Drugi wariant wielkiego mistrza zakładał obronę na brodach nad Drwęcą. O połączeniu wojski polskich i litewsko-ruskich wielki mistrz dowiedział się dopiero 3 lub 4 lipca. Tak więc, choć jeszcze nie będąc do końca przekonany o kierunku marszu wojsk polsko-litewskich, musiał rozpatrzyć realizację drugiego wariantu swojego planu. Jagiełło zarządził biwak pod Lidzbarkiem. 10 lipca jego armia ruszyła w dalszą drogę, docierając w okolice Kurzętnika, gdzie Krzyżacy obsadzili zamek kapituły chełmińskiej. W tej fazie marszu Jagiełło powołał radę wojenną. Rada ta zdecydowała, że wobec możliwości oporu krzyżackiego na linii Drwęcy i wpadnięcia w pułapkę należy się wycofać. Podjęto więc marsz, wycofując się do Lidzbarka Welskiego, a potem podążając w kierunku Działdowa i Olsztynka oraz Ostródy. 12 lipca zajęto Działdowo i Nidzicę. W tym momencie dotarli do Jagiełły posłowie Zygmunta Luksemburskiego, oznajmiając, że król Węgier wypowiedział (z datą 21 czerwca 1410 r.) Polsce wojnę. 13 lipca armia polsko-litewska podążyła w kierunku miasteczka Dąbrówno, które w nocy z 14 na 15 lipca zostało zdobyte, splądrowane i spalone. 15 lipca 14010 r. pomiędzy wsiami, noszącymi dzisiaj nazwy Stębark, Ulnowo, Łodwigowo, Grunwald, rozegrała się decydująca bitwa tej wojny. Była to jednocześnie jedna z największych bitew późnego średniowiecza, w której uczestniczyli przedstawiciele wielu nacji. Starcie nie nastąpiło od razu. Jagiełło zdawał sobie sprawę z konieczności poczekania na wszystkie swoje siły, aby mogły być one uszykowane zgodnie z planem oraz chciał nie dopuścić do rozpoznania przez Krzyżaków wielkości swojej armii. Wojska krzyżackie zostały ustawione przed linią łączącą wsie Stębark i Grunwald, a wojska polsko-litewsko-rusko-tatarskie na tej samej linii, ale od strony wsi Łodwigowo i Ulnowo. Prawe skrzydło wojsk Jagiełły zajmowały siły litewsko-rusko-tatarskie, a lewe siły koronne. Liczebność obu armii, jak na warunki średniowiecza, była znaczna. Podaje się różne liczby. Można sądzić, że strona polsko-litewska dysponowała ponad 43 tys. ludzi, a strona krzyżacka około 38 tys. Nie są to jednak liczby przez wszystkich akceptowane i należy je traktować jako maksymalne. Bitwa rozpoczęła się dopiero około południa od starcia lewego skrzydła wojsk Zakonu z lekkimi chorągwiami wojsk litewsko-rusko-tatarskich. Po tym starciu Krzyżacy uzyskali przewagę i część ich sił podjęła pościg za uciekającymi wojskami litewskimi. Do dziś toczy się spór, czy była to rzeczywista ucieczka, czy manewr taktyczny (charakterystyczny dla wschodnich sposobów walki) ze strony Litwinów. Następnie uderzyły wojska polskie. Szala zwycięstwa przechylała się na korzyść obydwu stron. W pewnym momencie Krzyżacy zdobyli nawet wielką chorągiew krakowską, ale Polakom udało się ją odbić. W końcowej fazie bitwy, gdy przewaga wojsk polskich była już widoczna, wielki mistrz poprowadził 16 odwodowych chorągwi, aby uzyskać przewagę. Jednak Jagiełło zdołał odeprzeć ten atak. Bitwa została wygrana przez stronę polsko-litewską. Zginęło około 200 dostojników krzyżackich wraz z wielkim mistrzem Ulrykiem von Jungingenem. Zdobyty też został obóz krzyżacki. Bitwa była niewątpliwie kluczowa dla przebiegu całej wojny. Miejsce tego starcia było w zasadzie zaskoczeniem dla obu stron, ale równie nieoczekiwany był jego wynik. Klęska Zakonu była tak wielka, że nie mieściła się w założonych przez Jagiełłę celach wojny. Bitwa zmusiła więc stronę polską do korekty dalszych działań, do uwzględnienia korzyści i zagrożeń wynikających z grunwaldzkiej wiktorii. Jagiełło zdał sobie sprawę, że może teraz myśleć nie tylko o odsunięciu zagrożenia z strony krzyżackiej dla jego państwa i uwolnieniu Żmudzi, ale też o likwidacji zakonu w Prusach lub jego podporządkowaniu Polsce. Były tu jednak dwie przeszkody. Pierwsza wiązała się z uzyskaniem poparcia stanów pruskich, druga z przekonaniem dworów europejskich, że Jagiełło nie działa przeciwko chrześcijaństwu – wszak w bitwie grunwaldzkiej po stronie zwycięzców brały udział oddziały pogan i schizmatyków, co było łatwym argumentem dla strony krzyżackiej przy działaniach dyplomatycznych na arenie międzynarodowej przeciwko Polsce i Litwie. Jagiełło podjął wyzwania wynikające z powstałej sytuacji. Inna sprawa, jak je realizował, ale cele zostały wyznaczone. Jeżeli chodzi o działania w Prusach, to podjęto, choć z opóźnieniem, marsz na Malbork oraz rozpoczęto rokowania i działania militarne mające na celu podporządkowanie sobie miast pruskich. Początkowo w tej drugiej sprawie osiągano szybkie sukcesy. Wiele miast, z obawy przed wojskami polsko-litewskimi, poddawało się królowi. Aby podtrzymać tę tendencję, należało zdobyć stolicę Zakonu. Wojska spod Grunwaldu wyruszały niemrawo. Marsz rozpoczął się w zasadzie 17 lipca, ale do Malborka Jagiełło z głównymi siłami dotarł dopiero 25 lipca. W międzyczasie miasta pruskie poddawały się królowi, co też opóźniało marsz. Najważniejszą jednak sprawą były w tym czasie działania komtura Świecia Henryka von Plauena, który nie zdążył wprawdzie dotrzeć ze swoimi siłami pod Grunwald, ale szybko dowiedział się o klęsce i już 18 lipca był w Malborku, gdzie opanował panikę i przygotował obronę. Tak więc efekt zaskoczenia ze strony wojsk Jagiełły został zaprzepaszczony. Do sukcesów strony polskiej należy zaliczyć w tym czasie uznanie władzy Jagiełły przez takie ważne miasta jak Gdańsk i Stare Miasto Toruń. Wiązało się to oczywiście z nadaniami dla tych ośrodków dokonywanymi przez króla. Plauen tymczasem fortyfikował Malbork i słał listy do sprzymierzeńców Zakonu na Zachodzie oraz do Zygmunta Luksemburskiego, apelując o pomoc. Oczywiście z tym zagrożeniem musiał się liczyć król Polski. Oblężenie Malborka trwało do 19 września. Stolica Zakonu nie została zdobyta, a Jagiełło, z uszczuplonymi siłami (które po drodze jeszcze topniały, a 24 września formalnie zostały rozpuszczone) dotarł 4 października do Inowrocławia. Jagiełło postanowił jednak kontynuować wojnę, wykorzystując odziały wielkopolskie, kujawskie i z ziemi dobrzyńskiej. Jednak król napotkał nową przeszkodę. Wiele miast pruskich i rycerstwa tej ziemi, widząc, że Zakon nie został pozbawiony władzy, zaczęła odstępować od Jagiełły. Niektóre z nich wypędzały załogi polskie i wpuszczały krzyżackie, inne deklarowały neutralność, jak np. Stare Miasto Toruń i Główne Miasto Gdańsk. Król Polski musiał więc bronić tego, co pozostało mu na ziemi chełmińskiej, a przede wszystkim myśleć o zabezpieczeniu się od zachodu, od strony Nowej Marchii, skąd nadciągały siły krzyżackie i szlachta tej ziemi pod dowództwem jej wójta Michała Küchmeistra. Jego oddziały zajęły pod koniec września 1410 r. Tucholę i Chojnice. Jagiełło rozpoczął więc, mimo dysponowania stosunkowo wątłymi siłami, akcję wyprzedzającą. Siły polskie dotarły w początkach października w okolice Koronowa nad Brdą. Miały chronić Kujawy i Krajnę oraz Bydgoszcz. Siły polskie, pochodzące z Wielkopolski (dowodził Maciej z Łabiszyna), wraz z chorągwią wojewody poznańskiego Sędziwoja Ostroroga i wojskami kasztelana poznańskiego Dobrogosta z Szamotuł, liczyły około 2 tys. jazdy oraz kilkuset piechurów. Zdecydowano się na obronę warownego klasztoru w Koronowie. Küchmeister z częścią swoich sił wyruszył na polskie zgrupowanie wojsk z Tucholi. Sądził, że dysponuje znaczną przewagą liczebną, o czym utwierdziły go mylne informacje jeńców. Pod Koronowem siły krzyżackie zostały odparte i rozpoczął się za nimi pościg. Następnie 10 października 1410 r. doszło pod wsią Wilcze do bitwy. W starciu nie uczestniczyło tak wielu zbrojnych jak pod Grunwaldem, inny był też charakter tego starcia. Były to raczej, toczone w myśl zachodnich zasad i reguł walki, pojedynki szeregu rycerzy, przerywane na odpoczynek, wymianę jeńców, a nawet konwersację. Gdy Polacy uzyskali przewagę, a Jan z Naszan zdobył krzyżacką chorągiew, Krzyżacy rzucili się do ucieczki. Zginęło wielu rycerzy ze strony zakonnej, wielu pojmano, w tym również Michała Küchmeistra. Bitwa nie był wielka, ale zwycięstwo to pozwoliło ponownie przejąć inicjatywę stronie polskiej i ograniczyć plany von Plauena. Krzyżacy zdołali jednak zdobyć Tucholę. Z kolei 5 listopada siły polskie pod wodzą Piotra Szafrańca zadały pod tym zamkiem cios siłom krzyżackim. W tym momencie mają miejsce fakty, które pozwoliły Zakonowi otrząsnąć się po klęsce grunwaldzkiej. Przede wszystkim 9 listopada 1410 r. Henryk von Plauen zostaje wybrany wielkim mistrzem. Zaraz organizuje on wraz z siłami inflanckimi wyprawę do ziemi chełmińskiej. 28 listopada dochodzi do starcia sił inflanckich z Golubia z siłami polskimi. Wygrana Polaków nie miała jednak tu większego znaczenia, bo od południa zaczął zagrażać Polsce Zygmunt Luksemburski. Jagiełło skłaniał się w tej sytuacji ku negocjacjom. 14 grudnia zawarto rozejm, który miał obowiązywać do 11 stycznia 1411 r. 10-13 grudnia 1410 r. doszło do spotkania Jagiełły z von Plauenem na zamku w Raciążku. Wielki mistrz zaproponował oddanie sporu polsko-krzyżackiego pod sąd rozjemczy, co król Polski odrzucił. Obie strony zaczęły więc znowu gromadzić siły do dalszych zmagań. Do większych działań zbrojnych jednak nie doszło. Wielki mistrz nie zdołał uzyskać dla nich poparcia, a Jagiełło chciał zawrzeć pokój.

I pokój toruński

Do rokowań doszło pod Toruniem. 1 lutego 1411 r. zawarto traktat pokojowy pomiędzy Jagiełłą Witoldem a zakonem krzyżackim w Prusach. Warunki tego pokoju w zasadzie niweczyły zamiary, jakie towarzyszyły stronie polsko-litewskiej po zwycięstwie pod Grunwaldem. Jagiełło i Witold odzyskiwali władzę nad Żmudzią, ale po ich śmierci miała ona wrócić pod władzę Zakonu. Ziemia dobrzyńska miała wrócić do Polski, a zamki i miasta chełmińskie oraz pomorskie i Nieszawa do Zakonu. Zwolniono też wszystkich jeńców, Zakon musiał wypłacić Polsce kwotę 100 tys. kop groszy czeskich. Spór o Drezdenko i Santok miano poddać arbitrażowi.

Skutki wojny

Ocena Wielkiej Wojny jest różna w opinii wielu badaczy, ale trzeba podkreślić, że jej pierwotne cele zostały osiągnięte przez stronę polsko-litewską. Odzyskano Żmudź, ziemię dobrzyńską, a jako dodatkowe osiągnięcie należy uznać powstrzymanie ekspansji Krzyżaków, co stanowiło istotny element zagrożenia już dla samej Polski. Zwycięstwo pod Grunwaldem było tu podstawowym elementem pozwalającym na złamanie potęgi Zakonu i przyczyniło się do powolnego kryzysu w jego łonie. Trzeba tu jeszcze dodać, że Wielka Wojna miała swój epilog w postaci starć polsko-krzyżackich, które trwały już po przekazaniu dokumentów traktatowych (10 maja 1411 r. pod Złotorią). Starcia te trwały aż do roku 1435, gdy to mniejsze i większe bitwy, wojny i kampanie, będące pokłosiem Wielkiej Wojny, zakończyły się traktatem w Brześciu Kujawskim 31 grudnia 1435 r. Jednak dopiero następne dwie wielkie wojny z Krzyżakami, tzw. trzynastoletnia (1454-1466) i tzw. wojna pruska (1519-1521) oraz traktat krakowski, będący wynikiem tej ostatniej, z 1525 r., zasadniczo zmieniły sytuację Zakonu i Polski Jagiellonów.

Bibliografia

Kuczyński S., Wielka wojna z zakonem krzyżackim w latach 1409-1411, Warszawa 1987.
Biskup M., Wojny Polski z zakonem krzyżackim (1308-1521), Gdańsk 1993.
Biskup M., Labuda G., Dzieje zakonu krzyżackiego w Prusach, Gdańsk 1986.
Nadolski A., Grunwald: problemy wybrane, Olsztyn 1990.
Ekdahl S., Die Schlacht bei Tannenberg 1410. Quellenkritische Untersuchungen, Berlin 1982.
Gouguenheim S., Krzyżacy, Malbork 2012.